Przygodę z akwarystyką rozpocząłem bardzo wcześnie. Jako uczeń pierwszej klasy szkoły podstawowej dostałem pierwszy malutki zbiorniczek ramowy od ojca na święta Bożego Narodzenia . To był moment, w którym połknąłem niegroźnego bakcyla akwarystyki. Ten malutki zbiorniczek już oczywiście nie istnieje, ale zamiłowanie do akwarystyki pozostało.

Tak więc akwarium towarzyszyło mi, można rzec, prawie zawsze. Bywały chwile, w których miało się chęć rozstać z szklanym zbiornikiem pełnym roślin i ryb, ale na szczęście tak się nie stało. Po wkroczeniu w świat dorosłego życia, oczywiście z akwarium, należało podjąć decyzję co zrobić ze sobą dalej po liceum. Wybór padł na Akademię Rolniczą we Wrocławiu (Wydział Biologii i Hodowli Zwierząt). Tak przetrwałem parę nieciekawych przedmiotów i parę bardzo interesujących. Spotkałem ciekawych ludzi, m.in. Państwa Gucwińskich podczas zajęć w ogrodzie zoologicznym.

Wreszcie przyszedł czas rozstania z pięknymi latami studenckimi i powrotu na Śląsk. To był rok 2000, nowe milenium. Co robić w życiu? Po raz kolejny zaświtał pomysł - może sklep zoologiczny, przecież zawsze o takim marzyłem. Pomysł dojrzewał powolutku, podsycany marzeniami i dobrym słowem Oli (obecnie mojej żony). I tak, 22 października 2001 roku, pomysł nabrał realnych kształtów i do sklepu przy ul. Wolności w Piekarach zawitał pierwszy klient a właściwie to była klientka. W roku 2004 zainteresowanie moje skierowało się ku Tanganice i tak już pozostało, w 2006 pojawiły się jeszcze L-ki. W 2007 realnych kształtów nabrał kolejny poziom wtajemniczenia czyli akwarium morskie. Cdn...